
Z wszelkich badań wynika, że znacznie rośnie populacja “seniorów” korzystających z elektronicznych źródeł informacji o lekach i leczeniu. Wiek aktywnych internautów stale rośnie. To wdzięczy z finansowego punktu widzenia target dla firm farmaceutycznych i ich marketerów. Tak więc z jednej strony to my się starzejemy, a z drugiej mamy wpływ na starsze pokolenie co wykorzystujemy do namawiania ich do korzystania z komputerów.
Statystyki już od dawna wskazują, że poszukiwanie informacji o lekach i chorobach stanowi istotny procent użycia wyszukiwarek. W podejmowaniu decyzji o lekach i leczeniu na własną rękę przodują ludzie młodzi i ambitni, zabiegani pracownicy firm, którzy do ostatniej chwili nie mają czasu na wizytę u lekarza. Może to właśnie czasem my sami jesteśmy tego najlepszym dowodem?
Skoro zjawisko to narasta i w zasadzie stało już się powszechnie panującym trendem, to być może jest już najwyższy czas aby zastanowić się nad istotą ograniczania dostępu pacjentów do wiedzy o lekach Rx. Skoro w sieci internauci “samo-edukują” się między sobą to być może lepszym rozwiązaniem i pewnie dużo tańszym w skutkach, byłoby umożliwienie firmom fachowej edukacji pacjentów o swoich produktach. Edukacja stosowna i prowadzona w sposób uregulowany, co bez wątpieia jest lepszą alternatywą od plotki o leku dostępnej masowo w sieci pomiędzy anonimowymi internautami.
Warto być może już rozpocząć na ten temat szerszą dyskusję i awansem dokonać przeglądu funkcjonujących przepisów prawa farmaceutycznego w kotekście ich spójności z rzeczywistością aby dać sobie szansę dostosowania się za wczasu do sytuacji panującej już na rynku, a nie czekać na kłopoty wywołane masowym samoleczeniem i samoedukowaniem się pacjentów nie posiadających stosownej wiedzy.
