Od czasu do czasu rozmawiamy o zmianach. Czy są branży potrzebne i jakie? Oczywiście w myśl zasady jeśli się nie rozwijasz to znaczy, że się cofasz. Stale więc poszukujemy nowych rozwiązań, a to rodzi kontakty z agencjami i kolejne pytania. Kilka spostrzeżeń jest naprawdę wartych dyskusji. Skoro branża generalnie nie cierpi na brak pieniędzy to dlaczego wszelkie innowacje napotykają na spory opór w farmamarketingu?
Praktyka pokazuje, że agencje reklamowe często prezentują materiały dalece kontrowersyjne, np: prezentowanie w oparciu o wyniki pseudo badań, które to stało się w ostatnim czasie najwyraźniej dość modne. W ciągu ostatniego półrocza mieliśmy okazję zobaczyć kilkanaście prezentacji często opartych na super “badaniach”. Albo inaczej na steku bzdur. Co ciekawe im ładniejsza była prezentacja kolejnej agencji, tym bardziej content pozostawiał tak wiele do życzenia. A te badania…??? Jak to kiedyś ładnie powiedział Wojciech Mann: “Nooo, będzie hicior”.
To po co w zasadzie są te agencje? Czy to nie one powinny wprowadzać nowinki dla branży? W zasadzie powszechnym jest twierdzenie, że dla Pharma biznesu agencje to “bezpieczniki” lub “króliki doświadczalne”, ale czy aby nie jest na odwrót? Przecież to agencje zazwyczaj wymyślają nową usługę (Odniosę to do naszej branży: to takie badania potrzeb rynku i wstępne badania przedkliniczne. Jeszcze nic i nikogo nie testują). No, ale potem jest już faza wdrożeń oparta niestety często na pseudo badanich, które klienci są zmuszeni oglądać i albo dadzą się nabić w butelkę albo nie. Cudowne prezentacje, budżety odnoszące się cyferkami pasującymi do opisu odległości od Ziemi do Księżyca w milimetrach itd… (To już bardziej tak jak badania kliniczne. Potrzebują pacjentów. Skutki uboczne i tak z czasem pójdą w niepamięć. Potrzeba wynalazku jest zdecydowanie ważniejsza). Na tym etapie nieuważny product manager, u którego zawiedzie internal sensitive bullshit detector, może chwycić przynętę.
Jeśli jej nie chwyci, to kolejny “pacjent” zazwyczaj już czeka na prezentację. Jeśli chwyci to masowa produkcja idzie w ruch. Potem optymalizujemy i ze zdziwieniem badamy własne, te realne wyniki. Nawet jak nieco “doszlifowane” wyniki nas nie oczarowują, to sam manager odpowiadający za projekt, zazwyczaj nie ma ochoty ogłaszać wtopy. Często po prostu daje agencji rekomendację i tak właśnie rynek ma oto nowy super produkt.
Mechanizm ma oczywiście wiele wariacji, ale skutek jest jeden – niski poziom w polskim pharma marketingu. Masowe niezadowolenie klientów powoduje spadek cen usług reklamowych. Tracimy więc wszyscy. Firmy, bo nie robią budżetów mając kiepskie wsparcie marketingowe. Tracą też firmy reklamowe, bo renoma branży traci na wartości. Tracą lekarze, bo muszą potem słuchać bzdur. Tracą w końcu sami pacjenci oszałamiani tandetną reklamą w tv.
Ale czy branża nie ma w tym udziału? Dlaczego tak często w przetargach wygrywa oferta najtańsza? Dlaczego tak często w ogóle nie ma konkursów ofert? Dlaczego firmy nie płacą agencjom za przygotowanie oferty? – to powszechna praktyka we wszystkich szanujących się firmch w cywilizowanym świecie.
Tak więc nie dajmy się nabijać w butelkę, wszyscy.
